|
Można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że Jan Heweliusz miał szczęście w miłości. Po nagłej śmierci pierwszej żony Katarzyny, klucz do serca gdańskiego uczonego znalazła młodziutka Holenderka – Elżbieta Koopmann. Ślub odbył się w najstarszym kościele parafialnym Starego Miasta, określanym mianem „Matrona Loci” („Matką kościołów lub matką miasta”). |